Sport a polityka
Coraz trudniej odróżnić, gdzie kończy się sport, a zaczyna polityka. W ciągu ostatnich dekad to odróżnienie stało się jeszcze trudniejsze, sport został obdarty z przyświecających mu idei, które wskrzesił baron de Coubertin. Sport dla państw komunistycznych i innych niedemokratycznych reżimów tak zwanym wentylem bezpieczeństwa - czymś, co pozwala uniknąć społecznych niepokojów, ponieważ odwraca uwagę obywateli od panującego w ich kraju bezprawia. Z tego też powodu sport zajmował bardzo ważne miejsce w życiu Związku Radzieckiego i jego satelitów, dlatego największe sukcesy sportowe nasza ojczyzna święciła za ustroju socjalistycznego. Dlatego też Chiny zmobilizowały wszystkie swoje siły, żeby pobić resztę świata na arenie sportowej w czasie Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Sport najbardziej ucierpiał na przełomie lat 70-tych i 80-tych, kiedy to zbojkotowane zostały Igrzyska Olimpijskie w Moskwie i cztery lata później w Los Angeles. Sport odszedł także na drugi plan tuż przed Igrzyskami Olimpijskimi w stolicy Państwa Środka, kiedy w wielu miastach świata, zwłaszcza w tych, w których miał zawitać ogień olimpijski, miały miejsce antychińskie demonstracje z powodu wydarzeń w Tybecie.